Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 26 października 2015

Mamamija

Moja przyjaciółka, razem ze swoją koleżanką, otworzyły w Ursusie baaaaaaaaaardzo fajną kawiarnię.
Kawiarnia nazywa się Mamamija. Została stworzona dla rodzin z dziećmi ale nie tylko. Towarzystwo małego człowieka nie jest wymagane;)  Dziewczyny same gotują i w kawiarni oprócz tradycyjnej kawy i herbaty można zjeść pyszne ciasta i zupy. Jak kiedyś osobiście nawiedzę to miejsce to na pewno nie wyjdę głodna bo można skosztować ciast i zup wegańskich:) Na razie na przeszpiegi wysłałam osobistych rodziców. Oto kilka zdjęć z tego wesołego miejsca. 



Zdjęcia były robione w sobotę tuż przed Halloweenową imprezą. 
Po więcej informacji zapraszam na kawiarnianego Fejsa.
A najlepiej to wpaść osobiście i przekonać się jak to miejsce wygląda w realu:)

Dziewczyny z Mamamija: trzymamy kciuki za Was i Wasz biznes:)))


środa, 21 października 2015

Kolorowanki część III - Japońskie inspiracje

O samej książce już wspominałam. 
Czas pokazać co namazałam własnymi "ręcami";)


Najpierw kolorowałam flamastrami:


A jak mi się znudziło to sięgnęłam po kredki:


Przez chwilę tak było u nas pięknie. 


Winobluszcze w czerwonej szacie "złapałam" w ostatniej chwili. Tej samej nocy przyszły przymrozki i następnego dnia z tych pięknych liści zostały same flaki.

A na koniec Minio, który niestety znowu ma gorsze dni.


piątek, 16 października 2015

poniedziałek, 12 października 2015

Mroczna sowa

Mroczna sowa dostała mroczne imię. Jeśli ktoś pamięta Teklę z pszczółki Mai to wie o co chodzi;) Dobrze, że prawdziwe pająki nie mają takich brzydkich twarzy jak Tekla z kreskówki;)

Oto Teklunia



Dziś pierwszy odcinek nowego sezonu The Walking Dead. Chciałam więc pokazać coś mrocznego. Nie mam niestety żadnego nowego zombiaka i tylko ta sowa podpada pod takie klimaty;)

A żeby nie było zbyt mroczno to na osłodę fotki Pinia. To najlepszy model na dzielni;) Jak tylko zaczynam mu robić zdjęcia od razu wygina śmiało ciało. Prawdziwy zawodowiec. Choć, jak widać na ostatniej fotce, ma swoje zasady i żadnej golizny pokazywał nie będzie;)




piątek, 2 października 2015

Kolorowanki część II - sprzęt do kolorowania

Książek do kolorowania można sobie nakupować. Ale trzeba też kupić sprzęt do wypełniania tych cudnych przestrzeni.
Oto mój "kolorowankowy osprzęt"


A tu krótki opis:
Po lewej od góry: 
Blender do mieszania kolorów. Super się sprawdza.
Temperówka Milan. Ta firma robi naprawdę dobre temperówki.
Nakładka na kredkę. Dobry zakup. Palce mniej bolą. Na pewno sobie jeszcze kilka dokupię.
To coś z gąbeczką kupiłam do robienia tła pastelami. Ale jeszcze nie próbowałam. Na razie używałam waty albo paluchów;)
Pastele suche. Trochę za bardzo się sypią i to mi nie do końca pasuje. Raczej będę robiła tło kredkami.
Środek fotki:
Kupiłam na próbę kredki Polycolor. I już wiem, że to są dla mnie kredki idealne. Są odrobinę twardsze od Mondeluzów ale zdecydowanie bardziej miękkie od LaPalomy.  Strzał w dziesiątkę. Mam niecny plan by sobie w przyszłości kupić cały zestaw 72 kolorów:)
Piórniki na kredki dla mnie okazały się wybawieniem. Wreszcie nie muszę wyciągać kilku opakowań. Wyjmuję tylko piórniki, rozwijam je i mogę działać. Są porządnie zrobione i już wiem, że będę musiała jeszcze dokupić. Dwa to za mało;)
Po prawej od góry:
Znowu temperówki. Te okrągłe to takie na próbę. Są ok ale jak dla mnie "za długo" temperują. Obok temperówki Milan w oprawie. Mają dwie średnice ostrzenia i węglowe ostrze. Naprawdę bardzo je lubię:) Są też fajne w dotyku;)
Żelopisy brokatowe. Fajny gadżet.
Kredki bezdrzewne Progresso. Kupiłam je z myślą o robieniu tła. I się sprawdzają. Jak zużyję ten zestaw to sobie kupię 24 kolorki.

A poniżej kredki w swoich mieszkankach;)