wtorek, 14 stycznia 2014

Marcelek, pasztet i Miniołek:)

Marcelek

adoptowany

Wreszcie zrobiłyśmy domowy pasztet. Jest przesmaczny:) Skorzystałyśmy z przepisu Marty z bloga Jadłonomia. Nasz jest bez śliwki bo śliwka w pasztecie w zęby kole;) Zamiast śliwki są pieczarki. Ale  bez pieczarek jest lepszy. Oto on:


Jak to dobrze, że w lodówce jeszcze go trochę jest bo od samego patrzenia zrobiłam się głodna;) 

A na zakończenie nasz domowy aniołek czyli Miniołek;)


Podobno kot ma podwójną naturę. W przypadku Minia to prawda. W domu to anioł a na podwórku diabeł wcielony. Odkąd zaczął chodzić po całym terenie Ludzik i Kaśka nie mają spokoju. I okazuje się, że te ślady na nosie Minia są w pełni zasłużone. 

30 komentarzy:

  1. Jestem w pracy... bardzo głodna... bardzo, bardzo głodna. A tu takie smakowite zdjęcie... Jeszcze bardziej zgłodniałam... ;-)
    Marcelek cudowny - wspaniałą ma czapkę :-)
    Maniołek jest przesłodki i nigdy nie uwierzę, że zmienia się w diabełka. To nie może być prawda. No popatrzcie tylko, jak słodko śpi...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Kasiu, że jak się zacznie ten pasztet jeść to nie można przestać. Nie ma zupełnie porównania do tych ze sklepu. A z pracy trzeba szybko czmychnąć na małe co nie co;) Gdybym Micha nie widziała w akcji to też bym nie uwierzyła. Czort i Boruta normalnie. Ludzik wygląda ostatnio jak wiewiórka bo ciągle się o coś kłócą na podwórku i ogon ma trzy razy większy niż normalnie.

      Usuń
  2. Marcelek ma piękne pastelowe kolorki :-)
    A z paszetem mam tak jak Kasia J. - jestem taaaka głodna w pracy, a tu takie frykasy na blogu, aż w brzuchu mi zaburczało!
    Określenie "aniołek" idealnie pasuje do śpiącego Minika, ale nie powiem, chętnie zobaczyłabym go w podwórkowej akcji ;-) Pozdrowienia i głaski, no i smacznego oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanapeczki trzeba sobie zabierać do pracy. Kto to słyszał żeby tak na głodniaka siedzieć;) Obawiam się, że są małe szanse na uwiecznienie drugiej twarzy Minia. To się dzieje nagle, szybko i oczywiście wtedy kiedy nie mam aparatu w rękach. Ale może kiedyś uda mi się zrobić zdjęcie miejsca zbrodni czyli sterty wyrwanych kłaków;) Głaski przekażę:))) I czekam na nowe historie z życia małej Feli i jej kocich przyjaciół:)

      Usuń
    2. Zabieram jedzenie do pracy, ale ostatnio musiałam przejść na dietę bezglutenową wiec dużo trudniej coś fajnego sobie przygotować, a i czasu coraz mniej :-( Ale próbuję ;-)
      Ślady wyrwanych kłaków to takie dowody zbrodni ;-) Kto by przypuszczał, ze taki bielutki aniołeczek może mieć drugie oblicze ;-)
      No i mam zamiar się zmobilizować do bloga, choć ostatnio preparowanie jakiegoś zjadliwego jedzenia bg i Fela pochłaniają cały mój wolny czas.

      Usuń
    3. Jadłonomia ma teraz osobny dział bezglutenowy więc nawet nie trzeba specjalnie szukać.
      Minio miał zawsze podwójną naturę. Na zewnątrz sama słodycz a w środku ogień piekielny;)
      A na bloga wrzuć chociaż foty Feli. Bo nam, wiernym czytelnikom, całe jej dzieciństwo przeleci koło nosa;)))

      Usuń
  3. To jeszcze raz ja - zobaczyłam na przepis i na pewno wypróbuję! I pozostałe przepisy również, ten blog to kopalnia skarbów! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiem twierdzić, że to wielkie "kopalnisko":;) My też będziemy testować pozostałe przepisy.

      Usuń
  4. Marcelek słodziak
    o pasztecie nie wspomnę udam że go nie widzę bo chyba mi się zachce takiego :P

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba zakasać rękawy i upiec taki smaczny pasztecik:) Polecam z czystym sumieniem:)

      Usuń
  5. Misiulek słodziutki a czapę ma w dechę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliwki do pasztetów i mięs są jak dla mnie zdecydowanie bleee :P Za to pieczarki - uwielbiam!
    Marcel i Minio to słodziaki nad słodziakami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pieczarki bardzo lubię ale ten pasztet jest zdecydowanie lepszy bez. Potwierdzam, że w realu Minio też słodko wygląda:)

      Usuń
  7. Marcelek pięknie się prezentuje w tej bombowej czapie, a pasztecik wygląda przepysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie:) Pasztecior jest pyszny:) Mogę go chwalić bo nie mój przepis;)

      Usuń
  8. No kto by pomyślał, a wygląda jak aniołek (Minio. oczywiście). Marcelek bombowy, tak w ogóle to kocham te twoje czapki!;)) Przyznam, że z rezerwą podchodzę do tego pasztetu, czytając składniki, ale wierzę na słowo, że jest pyszny,:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Minio to cicha woda. Cieszę się ogromnie, że czapki się podobają. Lubię je robić. Pasztet jest naprawdę przepyszny. Też się trochę bałam bo tam jest dużo przypraw, które jadłam pewnie tylko w jakiś mieszankach przyprawowych. I jedna dobra rzecz, że o ile przy tego typu kupnych pasztetach zawsze bolał mnie brzuch, to po tym ani trochę. No i najeść się można porządnie.

      Usuń
  9. Misiak śliczny :) Nie ma jak domowy pasztet. Kocica faktycznie śpi jak aniołek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:) Domowe to zawsze domowe. Minio potrafi robić słodkie miny. Oj potrafi;)

      Usuń
  10. Miniołek przesłodki jest ! :-))
    Marcelek cudny ,a kanapeczka wygląda smakowicie ;) Smaka mi narobiłaś ;))

    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przesłodki nawet jak rozrabia;) Pasztetu już nie mam i teraz sama mam smaka;)

      Usuń
  11. Śliczny miś, pasztet wygląda smakowicie...a biały koci aniołek.. he he potrafię sobie wyobrazić go gdy nie śpi...mam też w domu jednego tylko że niebieskiego ;) Mimo łobuzowania, kochamy nasze koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też kochamy nasze koty, nawet jak kolejny dzień z rzędu śpimy przez nie cztery godziny;)))

      Usuń
  12. Jaki piękny cieniowany słodziak - cud miód i malinka :))) hihi i ja się zrobiłam głodna a miałam jeszcze troszeczkę wytrzymać tak do 17 chociaż ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny misiek - super ma tę czapę! A pasztet - jadłabym :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Pasztetu już nie ma, buuuuuu;)

      Usuń

Dziękuję:) Za odwiedziny, za czas i za każde słowo:)