Szukaj na tym blogu

piątek, 31 stycznia 2014

Gutek i nasze chorowitki


Gutek


Chorowitek pierwszy czyli Ludzik


Chorowitek drugi czyli Fifrotka


Jechałyśmy do lekarza w najgorszy możliwy dzień, czyli w środę. Wieści z zasypanego Mazowsza, które pokazywali w telewizji, były absolutnie prawdziwe. Wyjazd na główną drogę odśnieżałyśmy w jedną i w drugą stronę. Zamieć była niesamowita. Jechałyśmy chyba trzydzieści na godzinę. Ale nie było wyjścia. Ludzik tak się czymś zatruł, że przestał jeść a Fifrotka czekała na operację tłuszczaka już od jakiegoś czasu. Taki wyjazd dwa w jednym. 
Dziś już jest lepiej. Na szczęście. 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ptaszorry

adoptowany



A zimą Minio się nudzi;)


Nawet bardzo;) Mróz w uszy szypie i trzeba siedzieć w domu. 

czwartek, 23 stycznia 2014

Cztery serduszka:)



Posłanie Lusi. Szkoda tylko, że Lusi w nim nie ma;) Pirat też już zwąchał pismo nosem. Chyba zacznę robić zapisy;)


U nas zimno i strasznie ślisko. Psy normalnie tańczą breakdanca kiedy wychodzą na spacery;)


wtorek, 21 stycznia 2014

Uwaga! Pirat!

Tydzień temu zawinął do naszego portu piracki statek. I zostawił nam mały skarb.
O taki:


Przybycie tego gościa obudziło czające się po kątach żmije;) Przez dwa dni wydawało się, że nic tylko żmija, żmiję, żmiją pogania;) Na szczęście z dnia na dzień syczenie ustaje i powoli jadowite bestie zmieniają się w urocze kotki;)
Pinio eksploruje dom na wszelkie możliwe sposoby i żadne żmije ani złe wilki mu niestraszne. Oprócz wciskania się we wszystkie możliwe szczeliny gada jak nakręcony. Zwłaszcza wieczorami. W ruch poszły wszystkie, zapomniane przez pozostałe koty, zabawki. Wreszcie się na coś przydały;)
Pomimo ciężkich przeżyć Pinio to chłopak bardzo pogodny, wesoły i mega zabawowy. I niech tak zostanie:)
Jednym słowem: witamy na pokładzie:)))
No dobra. To były trzy słowa;)

niedziela, 19 stycznia 2014

Oto dowód ...

... na przybycie zimy w centralne regiony;)





Zrobić Emilce zdjęcie na spacerze w lesie to prawdziwa sztuka. Nie udało nam się tym razem;) Tylko jedna fotka nadaje się do pokazania a i tak nie jest najlepszej jakości. Ale chciałam żeby każda panna mogła się polansować na blogu;)
Jest zima?
Jest:))))))

piątek, 17 stycznia 2014

Czapy z pomponem

Przyszła zima. Do Was też?
A na zimę najlepsza jest czapka z pomponem;)




Książki też są dobre na długie zimowe wieczory. Ten zestaw już za mną:


Tej serii Cobena nie polecam. Przeczytałam i się zawiodłam. Po kolejną część nie sięgnę. Mam nadzieje, że to tylko taki wypadek przy pracy bo zwykle Cobena się dobrze czyta.

I to co zimą robi się najprzyjemniej:

wtorek, 14 stycznia 2014

Marcelek, pasztet i Miniołek:)

Marcelek

adoptowany

Wreszcie zrobiłyśmy domowy pasztet. Jest przesmaczny:) Skorzystałyśmy z przepisu Marty z bloga Jadłonomia. Nasz jest bez śliwki bo śliwka w pasztecie w zęby kole;) Zamiast śliwki są pieczarki. Ale  bez pieczarek jest lepszy. Oto on:


Jak to dobrze, że w lodówce jeszcze go trochę jest bo od samego patrzenia zrobiłam się głodna;) 

A na zakończenie nasz domowy aniołek czyli Miniołek;)


Podobno kot ma podwójną naturę. W przypadku Minia to prawda. W domu to anioł a na podwórku diabeł wcielony. Odkąd zaczął chodzić po całym terenie Ludzik i Kaśka nie mają spokoju. I okazuje się, że te ślady na nosie Minia są w pełni zasłużone. 

piątek, 10 stycznia 2014

Zygmuś i Ulisek

Zygmuś

adoptowany

Ulisek


Jakiś czas temu pisałam o tym, że lepiej łóżko słać od razu po wstaniu. Z zakupami jest podobnie. Lepiej rozpakować od razu po powrocie do domu. Bo tak to się może skończyć:


Na zakończenie pokażę postępy w hafcie. Szału nie ma ale powoli się robi. Już bym go chciała skończyć bo mam nowe obrazki w planach. Ale jeszcze sporo zostało tego starocia;) Niestety.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Czort niesie po lesie...

Tym razem nie skauta ale stado składające się z przedstawicieli canis lupus familiaris i homo sapiens;)




Luśka była tak zajęta leśnymi sprawami, że jedyne wyraźne zdjęcie to to z zadem w choinkach;) I zwracam uwagę na czapkę umieszczoną na głowie wstydliwej modelki. To moja prywatna, własnymi "ręcami" zrobiona czapka. Jak wiadomo szewc bez butów chodzi. A rękodzielniczka bez własnej czapki. Ale to się zmieniło. Czapka jest ciepła, gruba i bardzo mięciutka. Jeszcze sobie chyba szalik do niej dorobię. U Was też dzisiaj tak ładnie?

piątek, 3 stycznia 2014

Avemusie, włóczki i Ludzisko

adoptowany

adoptowany



Takie zakupy lubi chyba każda rękodzielniczka. My się cieszymy jak z worka słodyczy;) Na fotce nie ma jednej włóczki bo paczka przyszła wieczorem i od razu zrobiłam sobie czapkę. A czapką niedługo się pochwalę.


Post zaczął się pomarańczowym akcentem to niech się pomarańczowym skończy;)