piątek, 19 kwietnia 2013

Czerwony miś, żarełko i kot;)

Mały, zakochany i już w nowym domu, miś czerwony z sercem na dłoni:



Posty jedzeniowo-kulinarne są ostatnio w modzie to i my nie będziemy gorsze;) Dotarły do nas zakupy z Wegetarianina. Zapakowane pancernie. Za każdym razem kiedy przychodzi paczka z tego sklepu jesteśmy pod wrażeniem jak dbają o to by nic się nie potłukło i nie poniszczyło. Nawet pudło jest z bardzo grubej tektury by było jeszcze bezpieczniej. A na dowód fota:


A dla zainteresowanych, zawartość paczki już po odpakowaniu. Dostanie się do tych skarbów trochę trwało ale warto było;)


Same pychotki:)

A na zakończenie tego przydługiego posta pucująca się Kachna. W końcu trzeba jakoś wyglądać skoro wiosna idzie;)



Pozdrawiamy słonecznie choć u nas dziś słonko naburmuszone i wcale go nie widać:)

25 komentarzy:

  1. Ale macie ślicznotkę :-) Pasowała by do mojego Gacusia :-)
    Fajny ten zakochany miś :-)
    Wegetarianizm - bardzo mocno mi chodzi po głowie, ale zaprotestował i mąż i lekarz, który mnie leczy :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Kachną jest tylko jedne kłopot: nie lubi kotów;))) Ale może dla Gacusia by zrobiła wyjątek:)

      Usuń
  2. Misio uroczy, a opatulone skarby z wegetarianina rzeczywiście robią wrażenie :) Tobie dużo czasu zajęło rozpakowywanie, ciekawe ile im zapakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Siedziałam jak świstak i odwijałam te bąbelki;)Ale pomyślałam o tym, że ekipa sklepu też się napracowała i dlatego zrobiłam fotę jak wyniki tej pracy wyglądały. Pierwszy raz zamówiłam przez neta słoiki z papu i trochę się bałam, że może wszystko będzie pływało w sosie. A tu taka niespodzianka:)

      Usuń
  3. Słodki misio :-) Zakochany :-)
    Na zapakowaną paczkę nie mogę się napatrzeć... Ile pracy w to włożyli. Bardzo rzadko się z tym spotykam...
    A Kachna jest wspaniała. I jeszcze nie lubi kotów - ideał :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja też nie mogę wyjść z podziwu. Fajnie, że tak dbają o klientów i towar który wysyłają. To faktycznie rzadkość. Kachna kotów nie lubi ale za to lubi psy:) Całusy dla Rudej:)

      Usuń
  4. Misiak śliczny !!! Takie lubię :) Ale czy te zakupy jedzeniowe to zdrowe są ? Oglądałam taki program Galileo i tam była mowa o wegetarianach i takim właśnie jedzonku. Padło tam zdanie, że trzeba uważać na produkty zawierające soję, bo nie można jej spożywać zbyt wiele (?) Ale to chyba przesada ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ula:) Na temat zdrowia i żywienia trudno mi się wypowiedzieć bo ani ze mnie ekspert w tym temacie ani pasjonat;) Też znam te informacje o soi. Podobno nadmiar w młodym wieku może szkodzić w starszym pomagać. Ale nadmiar każdej rzeczy może szkodzić. My nie jemy dużo soi. Zresztą jest tyle różnych dobrych roślin, że na pewno można sobie żywienie urozmaić. Te zakupy faktycznie mocno sojowe ale chciałyśmy sobie zrobić zapas zanim się zaczną upały. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. misio słodki :)) pewnie od tego zakochania!!
    kocica urocza :))))))))
    i pewnie nie jestem fajna, bo ja uwielbiam mięsko... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zakochania to on ma takie spojrzenie maślane;)
      Kachna od dziecka jest urocza i to się już chyba nie zmieni:) A jak była mała to miała takie śliczne niebieskie oczka.
      Mam nadzieję, że wilka z lasu tym postem nie wywołałam;)

      Usuń
  6. u nas też burasowato, ale wiosna dała się już poznać więc myślę, że optymizm się nieulotni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznotka! :) A miś też cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu zwierzaków:)

      Usuń
  8. Misio jest cudny i ten nochal ma taki śliczny. Czasami myślę sobie że może bym też się przerzuciła na wegetarianizm, ale chyba nie wytrzymałabym bez miącha ;-)
    No i kicia śliczna musi dbać o wizerunek :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bożenko:) Kachna jest dumna, że tak się podoba:) Nam już leci 23 rok i ciągle żyjemy. Może na przekór tym co nam mówili, że długo na takim jedzeniu nie pociągniemy;)

      Usuń
  9. Śliczny misio :) Ja z tych co w grupie krwi mają wypisane, że bez miąska można żyć :) Miąska bywają u mnie w kuchni raczej rzadko niż często, a nawet ostatnio w poszukiwaniu jakiegokolwiek kawałka porządnego mięcha, co by do wywaru się nadało stwierdziłam że w zamrażarce to ja mam z 5 kg ryb, i ani grama mięsa :) Ale, ale, może tak pasztecik to same zrobicie? Napewno zdrowszy, można zrobić więcej, pokroić i zamrozić, budyń to też nie problem, no chyba, że mleka albo jaj nie jadacie. Spróbujcie, przecież to nie boli, a zdrowsze. Ja jestem z tych popaprańców co lubią wszystko co można, robić samemu i kończę pisanie, bo lece bułki kleić - żeby na rano były - chore trochę zważywszy na godzinę :)
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alex, nam się marzą domowe pasztety i różne zapiekanki ale nie mamy piekarnika:( Może kiedyś. Ale póki co są inne priorytety finansowe. Budyń kupiłyśmy na próbę. Zobaczymy czy smaczny. A mleko to nie problem bo jest sojowe, ryżowe, owsiane. Do wyboru do koloru. My mamy maszynę do chleba. Wrzuca się półprodukty i rano jest świeży chleb:)

      Usuń
    2. A no tak, piekarnik niezbędny do pasztetu, choć mój tata robił w prodiżu, zawsze tańszy niż piekarnik. A maszyna do chleba to niestety ja jestem... A jako dziecko nie trawiłam budyni, wrecz nienawidziłam ich, jak i ciasta zwanego karpatka, aż do momentu jak zrobiłam budyń sama i krem karpata zrobiłam a nie kupiłam - no kompletnie inne smaki! Jakbyście kiedyś poszukiwały wypróbowanych przepisów na pasztety to służę linkami :) I polecam Moje Wypieki, może znajdziecie tam cos dla siebie :)
      Moja przyjadziółka jest weganką, i nie pija żadnych mlek, nawet sojowych - bo źle jej sie kojażą - mówi ze to taka fobia.
      Pozdrawiam!!!

      Usuń
  10. lindas fotos amei o gato....beijos.

    OdpowiedzUsuń
  11. Misio uroczy, a kicio wygląda, jakby się TAK BARDZO ŚMIAŁ, że aż musi sobie pyszczek łapką zasłaniać <3 A paczka narobiła mi ochoty... chyba skoczę jutro do sklepu po te parówy, bo dawno ich nie jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też foty z tego momentu na których tak się zasłania łapką jak by się wstydziła;) Ja te parówki uwielbiam choć nie kupuję za często. Cena jest zabójcza;)

      Usuń

Dziękuję:) Za odwiedziny, za czas i za każde słowo:)