środa, 11 stycznia 2012

Maja i Ola oraz Michasia i Tonio

Te dwie pary to były zamówienia specjalne. Przyznam, bez bicia, że robienie tego typu włosów to prawdziwa męczarnia i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będę musiała ich powtarzać;) Całą resztę lalek robi się bardzo przyjemnie. Zrobiłam też mały eksperyment z filcowym tłem. Ale uważam, że eksperyment się nie powiódł i filc wykorzystam do czegoś innego;)


adoptowane

adoptowane

adoptowane

13 komentarzy:

  1. Jeszcze tylko parę miesięcy i będę zamawiać któreś cudo. Obiecuję bez włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje maskotki a w oczach pierwszego kota , najnormalniej w świecie zakochałam się...... i co teraz będzie .

    OdpowiedzUsuń
  3. Napracowalas sie:) Rudy kocio jest cuuuudny!

    OdpowiedzUsuń
  4. jak zawsze śliczne miśki,,
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matulu, o matulu !!!! Jakież one są piękne !!! Cudne !!! Zakochałam się. Jesteście normalnie czarodziejki! I nie wiem co macie za sprzęt i jak to robicie ale Wasze zdjęcia są profesjonalne, buuuu ja też tak chcę :(
    Pozdrawaiam
    Mary

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurcze, jaka rewelacja! A takie włosy na pewno sa pracochłonne, ale jaki niesamowity efekt!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Męczarnia warta efektu - BOMBA! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, będzie nam niezmiernie miło, jeśli będziemy mogły zrobić dla Ciebie coś szydełkowego. Generalnie włosy to nie problem poza tym rodzajem, który widoczny jest na zdjęciu;)

    Szydełkowe czary-mary, chyba Twoja miłość będzie musiała zostać platoniczna;))) Ale takie są podobno najpiękniejsze:)

    Haniu, dziękuję w imieniu Rudego i swoim:)

    Bożenko, dziękuję Ci bardzo. A ja ciągle jestem z czegoś niezadowolona. A to nos nie taki, a to oczy, a to coś tam...;)

    Marysienka, a my całe w pąsach od tych komplementów:) Jeśli foty nie rażą, to już to jest dla mnie szczęście. Bo profesjonalistki to z nas żadne. Mamy tylko profesjonalny namiot i żarówki, ale cała reszta niestety pozbawiona jest profesjonalizmu kompletnie. Ciągle walczymy z tłem. O ile przy mniejszych rzeczach szary karton się sprawdza to przy dużych ciągle jeszcze szukamy sposobu by misiaki jakoś się prezentowały.

    Karmeleiro, dzięki:) Oj, te włosy...

    Kasica53, tak, jak już się zrobi kudły to jest ok. Ale ta męczarnia się strasznie ciągnie... A najśmieszniejsze, że wystarczy by włosy były o połowę krótsze i już zupełnie inaczej się robi. Tzn. przyjemnie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pewno misia będę chcieć, więc będzie bez włosów ;)
    Ale, to jeszcze trochę czasu jest.

    OdpowiedzUsuń
  10. Doszłaś już do szczytów perfekcji:)A te włosy, no nie :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale śliczności - aż bym chciała się nimi sama pobawić :-) Jak będę mieć kiedyś dzieciaki - to na pewno się u Was zaopatrzę :-))) Uwielbiam takie rękodzieło, a nie znoszę wszechobecnej chińszczyzny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Och i ach, brakuje mu już słów na to, co widzę. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję:) Za odwiedziny, za czas i za każde słowo:)