wtorek, 10 stycznia 2012

Koniki morskie

Długo się za zastanawiałyśmy, co zrobić by choć trochę ożywić nasze koniki morskie. W końcu ile można zrobić czerwonych koników, zielonych itd. Myślałyśmy żeby np. dodać kokardkę na ogon albo jakieś inne cudo do ogonka lub szyi przyczepić. Aż  w końcu wpadło nam do głowy, żeby zrobić dwukolorowego konika. I tak powstała ta mała seria. Wszystkie się sprzedały na kiermaszu, więc pomysł był chyba trafiony:) Każdy konik ma około 14 cm wzrostu.

niedostępny

niedostępny

niedostępny

niedostępny

20 komentarzy:

  1. Koniki pięknie się prezentują i wcale się nie dziwię, że tak dobrze się sprzedawały :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się zawsze zastanawiam jak one tak sobie stoją na luzaka :)

    Fajna seria :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello,
    his works are beautiful!!
    hugs.Happy new year to you too.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się zastanawiam jak one stoją:)))
    A są bardzo fajne!

    OdpowiedzUsuń
  5. So pretty!

    Like the little fox from *at the attic*!

    ♥ Franka

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam w nowym miejscu :-)))) Smoczki są słodkie, a najbardziej podoba mi się szydełkowy pająk :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolorowe płetwy bardzo, bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczniutkie. Co jeden to piękniejszy, jednak wybór jak zwykle padł na niebieski.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję!!! Jadę za kilka dni;)
    Fajnie się teraz zaczyna i tym razem na biało. Mi się podoba;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniki morskie są po prostu cudne !!! Jak zwykle :)
    Mogłabyś napisać koleżanko, któż to jest ta druga osoba z tego "My" co piszesz, chyba że było na poprzednim blogu i przegapiałam, a to przepraszam :)
    Pozdrawiam, zachwycona jak zwykle Mary

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam się nie dziwię, że się sprzedały - ja miałabym tylko problem z wyborem koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ one mają w sobie uroku:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo jest mi miło, że rumaki nadal się podobają:) I wyjaśniam, że koniki same stać nie chciały;) Wstrętne takie no;) I zostały przyszpilone. Takie małe stworzonka to i tak mają szczęście, że tylko szpilki w nóżki im wbijam, bo większym to muszę czasami jako podporę wcisnąć szydełko w pewną część ciała;)
    Marysieńko "my" zostało lekko zdemaskowane w jednym z wcześniejszych komentarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam koniki morskie, a Twoje są prześliczne. Oryginalne, starannie wykonane, w pięknych kolorach. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję:) Za odwiedziny, za czas i za każde słowo:)